Partner portalu

Protest samorządowców w Warszawie. "Nic tak nie dzieli ludzi tak jak pieniądze"

Prezydenci miast i burmistrzowie z całej Polski przyjechali w środę (13 października) do Warszawy, by zaprotestować przeciwko polityce rządu wobec samorządów. Polityce – jak to sami określają – dewastującej – a przede wszystkim pozbawiającej lokalne społeczności pieniędzy, możliwości rozwoju oraz samodecydowania o sobie. Przeszli pod Sejm i przekazali apel w tej sprawie wicemarszałkom Sejmu. Wcześniej minister finansów zapewniał, że samorządy nie stracą pieniędzy.
  • Prezydenci i burmistrzowie zarzucają stronie rządowej, że systematycznie pozbawia je kompetencji i pieniędzy, a przede wszystkim sprowadza do roli „podwykonawców” decyzji zapadających na szczeblu centralnym.
  • Skutki finansowe Polskiego Ładu samorządowcy określają mianem megapodatku, który zapłacą wszyscy mieszkańcy gmin.
  • Samorządowe korporacje ostrzegają przed finansowym uzależnieniem jednostek samorządu terytorialnego od administracji rządowej.

"W imieniu naszych gmin postulujemy i domagamy się zwiększenia udziału samorządów w podatku PIT, adekwatnego do utraconych wpływów wynikających z ustaw wprowadzanych w tzw. "Polskim Ładzie" oraz stworzenia Funduszu Rozwoju Polskiej Wsi, jako mechanizmu wyrównującego rozwój obszarów wiejskich i miejsko-wiejskich" - czytamy w apelu (treść apelu zamieszczamy poniżej w dziale Multimedia)

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik podkreślił, że samorządowcy nie przyszli tylko po pieniądze. "Taka na prawdę pieniądze są tylko elementem samorządności. Przyszliśmy upomnieć się o państwo obywatelskie; państwo, w którym obywatele są podmiotem; państwo, w którym obywatele decydują od najmniejszej wspólnoty, sołectwa osiedla od dzielnicy w miastach" - powiedział.

Wcześniej, przed zgromadzeniem, które odbyło się przed gmachem parlamentu samorządowcy spotkali się, aby - jak napisali w zapowiedzi tego wydarzenia - "powiedzieć "nie" pełzającej centralizacji oraz szkodliwym dla mieszkańców zmianom w podatkach, które szykuje rząd w tzw. Polskim Ładzie".

Jak pisaliśmy wcześniej, środowy protest samorządowców rozpoczął się od spotkania w Teatrze Roma.

Prezydenci i burmistrzowie zarzucają stronie rządowej, że systematycznie pozbawia je kompetencji zawłaszczając dla siebie coraz to kolejne sfery życia (tu bodaj najbardziej jaskrawym przykładem jest forsowana przez Ministra Edukacji i Nauki próba zdecydowanego wzmocnienia pozycji kuratorów oświaty wobec dyrektorów szkół, mająca się dokonać kosztem gmin) równocześnie pozbawiając je przychodów. W tym ostatnim kontekście nie pozostawiają suchej nitki na projekcie Polskiego Ładu, którego skutki dla JST (wynikające ze zwiększenia kwoty wolnej od podatku i innych zmian związanych z PIT) oceniają na 145 mld zł utraconych przychodów w skali dekady i ostrzegają, że jego wdrożenie może zagrozić płynności finansowej wielu gmin.

Czytaj też: Piotr Müller zarzuca samorządowcom "elementarne kłamstwa" w sprawie Polskiego Ładu

- To megapodatek, który zapłacą miasta i gminy, my wszyscy: ich mieszkańcy. Nie zgadzamy się na to – grzmi prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

- Wszyscy chcemy więcej remontowanych dróg, więcej dofinansowań dla szpitali, więcej dotacji na edukację... Tymczasem tylko Sosnowiec na Polskim Ładzie może stracić ponad 80 mln – wtóruje mu prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński.

Zaproponowane przez rząd mechanizmy rekompensujące (w tym samym czasie, gdy protestujący samorządowcy zbierali się już w warszawskim Teatrze Roma Ministerstwo Finansów wciąż jeszcze przekonywało w mediach społecznościowych, że JST nie będą stratne na Polskim Ładzie) samorządowe korporacje uznały za dalece niewystarczające w stosunku do wysokości utraconych przychodów, a ponadto strona samorządowa ma poważne zastrzeżenia co do mechanizmów podziału tych pieniędzy.

Samorządowcy przypominają wszystkie kontrowersje związane z dystrybucją środków w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, gdy masowo wskazywano, że zostały one przydzielone wedle partyjnego klucza. Argumentują też, że z poziomu Warszawy nie można sensownie i szybko ocenić inwestycyjnych potrzeb na poziomie gmin.

- Ale jest jeszcze poważniejszy powód. Nie mając pieniędzy na wydatki bieżące, nie będziemy w stanie tych inwestycji realizować. Nie będziemy też w stanie realizować podstawowych zadań, takich jak utrzymanie czystości w mieście, remonty dróg, bezpieczeństwo mieszkańców itp. – wylicza wiceprezydent Rudy Śląskiej Krzysztof Mejer.

- Jestem jednym z najdłużej urzędujących prezydentów w Polsce, przez lata obserwowałem jak zmieniała się władza. Żadna, co trzeba jasno podkreślić - nie kochała samorządów, ale jeszcze nigdy nie prowadzono względem nas i mieszkańców miast i gmin, którymi zarządzamy, tak destrukcyjnej polityki. Nie chcemy być tylko wykonawcami poleceń - chcemy razem ze społecznościami lokalnymi decydować o przyszłości naszych miast – dodaje prezydent Tychów, Andrzej Dziuba i ta wypowiedź stanowi chyba najlepszą pointę dotyczącą osi sporu na linii samorządowców z rządem.

Protest samorządowców w Warszawie. Fot. UMP
Protest samorządowców w Warszawie. Fot. UMP

Ci pierwsi bowiem nie zgadzają się na rolę wyłącznie „podwykonawców” rządowej polityki na szczeblu lokalnym przekonując, że stanowi to w gruncie rzeczy powrót do funkcjonujących w okresie PRL terenowych organów administracji państwowej i jako takie kłóci się z ideą samorządzenia się (i posiadania środków do realizacji tego celu) lokalnych społeczności. Związek Miast Polskich, który był jednym (obok Unii Metropolii Polskich, Związku Powiatów Polskich i stowarzyszenia „Tak! Samorządy dla Polki”) z organizatorów środowej demonstracji w stolicy, wprost pisze o groźbie uzależnienia finansowego jednostek samorządu terytorialnego od administracji rządowej.

- Walczymy o pryncypia o fundamenty naszej demokracji. Nic tak nie dzieli ludzi tak jak pieniądze – mówi wprost prezydent Białegostoku i prezes Unii Metropolii Polskich, Tadeusz Truskolaski.

- Jesteśmy dziś razem - samorządowcy z całej Polski. Przeciw pełzającej centralizacji, którą PiS chce przeprowadzić #NaTwójKoszt – napisał na twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

- Przypomnimy sobie jak źle kiedyś wyglądały szkoły, drogi, kanalizacja. Zmiany to efekt decentralizacji i zasady pomocniczości. Zasad, które teraz są kwestionowane. Samorząd terytorialny jest w naturalnej kolizji z państwem autorytarnym. Nie łudźmy się, że będzie lepiej. Nie będzie. Jak to zrobić żeby ten samorząd obronić? Opór ma sens. Pokazała to historia – mówił podczas wystąpienia senator Zygmunt Frankiewicz, prezes Związku Miast Polskich i przez 26 lat prezydent Gliwic.

- Jesteśmy świadkami i uczestnikami bardzo ważnych wydarzeń w historii Polski. Następne dwa lata przesadzą o przyszłości naszego kraju. Jeżeli chcemy, żeby Polska była taka o jaką walczyliśmy całe życie to musimy być razem – dodał Frankiewicz.

 We wtorek, podczas konferencji online, minister finansów Tadeusz Kościński oświadczył, że od 2022 r. żaden samorząd nie będzie mieć mniejszych dochodów niż prognozował przed Polskim Ładem. "Chcemy ustabilizowania sytuacji finansowej samorządów, aby mogły bezpiecznie planować wydatki i projekty. Stąd szereg rozwiązań dających JST gwarancję stabilnych dochodów" - mówił szef MF.

DO POBRANIA
Apel środowisk samorządowych - 13.10
914.44 KB format pliku: PDF
KOMENTARZE7

  • A.Spinelli 2021-10-14 17:01:15
    Trzeba scentralizować władze i ograniczyć rolę samorządów (nierządów) przez tak zwane samorządy ucieka mnóstwo kasy i czasu przede wszystkim a biurokracja się kumuluje niesamowicie
  • kinol 2021-10-14 09:19:13
    Polacy mają w żo.pach "problemiki" nieudolnych samorządowców.
  • padół 2021-10-14 09:17:30
    To są sprawy nieudacznych wójtów i sołtysów. Normalny obywatel nie interesuje się nawet tym, kto tam siedzi tłustym d.upskiem w urzędzie i czy ma ma z czego kraść.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!