Partner portalu

Radni Sejmiku Województwa Łódzkiego przyjęli budżet na 2019 r

Budżet województwa łódzkiego na rok 2019 - z wydatkami planowanymi na 1,069 mld zł, dochodami 1,049 mld zł oraz deficytem sięgającym 19,7 mln zł - przyjęli we wtorek radni sejmiku. Jak podkreślił marszałek województwa Grzegorz Schreiber, to budżet "zdrowego rozsądku".
  • Zadłużenie województwa na koniec roku ma wynieść 310 mln zł.
  • deficyt, jak zaznacza radny PiS, Piotr Adamczyk, zostanie pokryty ze środków, które zostały w budżecie za 2018 rok, co oznacza, że "jest on praktycznie zerowy".
  • Z projektu budżetu wykreślony został program dofinansowania in vitro. Przed rozpoczęciem sesji budżetowej przeciwko rezygnacji z regionalnego programu in vitro pod urzędem marszałkowskim protestowało kilkadziesiąt osób, w tym radni opozycji. 

Za przyjęciem budżetu głosowało 17 radnych PiS; przeciwko było 16 radnych z Koalicji Obywatelskiej i PSL.

Prezentując założenia budżetu marszałek Schreiber zwrócił uwagę, że jego projekt został opracowany przez poprzedni zarząd województwa łódzkiego, składający się z kolacji PO-PSL. Podkreślił, że zakładał on 75 mln zł deficytu, którego zmniejszenie było głównym celem obecnie rządzących.

Marszałek poinformował, że po wprowadzeniu poprawek dochody woj. łódzkiego wyniosą ogółem 1 mld 49,7 mln zł, planowane są wydatki na poziomie 1 mld 69,4 mln zł, co oznacza deficyt w wysokości 19 mln 700 tys. zł.

"Przedkładając projekt budżetu zdaję sobie doskonale sprawę, jakie stają przed nami wyzwania. Ten projekt określiłbym mianem budżetu zdrowego rozsądku, bo tak na tym etapie prac można było ten budżet skonstruować" - podsumował Schreiber.

Największym wydatkiem w budżecie Łódzkiego będzie ponad 450 mln zł na transport i łączność, 200 mln zł na administrację publiczna i 127 mln zł na kulturę i ochronę dziedzictwa. Kolejne pozycje w wydatkach zajmują: oświata i wychowanie - 37 mln zł, rolnictwo i łowiectwo - 36 mln zł, pozostałe zadania w zakresie polityki społecznej - 35 mln zł, gospodarka mieszkaniowa - 31 mln zł, pomoc społeczna - 26 mln zł, ochrona zdrowia - 24 mln zł.

Zadłużenie województwa na koniec roku ma wynosić 310 mln zł.

Przewodniczący klubu radnych PiS Piotr Adamczyk podkreślił, że deficyt zostanie pokryty ze środków, które zostały w budżecie za 2018 rok, co oznacza, że "jest on praktycznie zerowy".

"Postanowiliśmy go zmniejszyć, bo nikt nie lubi zadłużać mieszkańców. Nigdy samorząd woj. łódzkiego nie miał tak wysokich dochodów, po raz pierwszy przekroczyliśmy 1 mld zł, z czego 310 mln zł będzie pochodziło z podatku dochodowego CIT i ponad 100 mln zł z PIT. To budżet ambitny. Pokazujemy, że PiS potrafi rządzić, że idzie dobra zmiana w województwie" - wskazał podczas briefingu prasowego.

Szef opozycyjnego klubu radnych KO, b. marszałek województwa Witold Stępień przyznał, że wprowadzone do budżetu zmiany z jednej strony cieszą, ponieważ - jak mówił - dochody z CIT okazały się większe o 50 mln zł niż zakładano w projekcie.

"Cieszy również kontynuacja grantów sołeckich, tych małych projektów wsparcia gmin. Martwią natomiast cięcia, które najbardziej niepokoją nas w obszarze kultury i edukacji. Rosną wydatki na promocję województwa, co może się wydać zaskakujące, ale podzielamy myślenie, że mówienie dobrze o regionie, promowanie go, przynosi dobre efekty" - ocenił.

Najwięcej dyskusji wzbudziło wykreślenie z projektu budżetu pieniędzy przeznaczonych na kontynuację programu dofinansowania in vitro dla rodzin z woj. łódzkiego. Połowa z przeznaczonych na ten cel 2 mln zł trafi do Kliniki Diagnostyki i Leczenia Niepłodności ICZMP w Łodzi. Jak wyjaśnił marszałek Schreiber, taką decyzję podjęto po zapoznaniu się z opiniami profesorów i naukowców. Podkreślił, że wprowadzona zmiana "będzie korzystniejsza dla mieszkańców i zapewni im wszechstronne leczenie niepłodności".

"Małżeństwa i pary borykające się problemem bezpłodności nie tracą na tej autopoprawce, bo więcej osób będzie mogło być objętych pomocą w tej dziedzinie" - dodała radna PiS Ewa Wendrowska.

Przewodniczący Nowoczesnej w regionie łódzkim Marcin Gołaszewski odparł, że stosowana przez klinikę naprotechnologia jest skuteczną metodą leczenia tylko w przypadku "niewielkiego procenta par objętych problemem niepłodności". "Jeśli skuteczność in vitro jest na poziomie 40 procent, to te wyniki przemawiają za tym, żeby te pieniądze zostawić" - dodał radny KO Dariusz Joński.

Przed rozpoczęciem sesji budżetowej przeciwko rezygnacji z regionalnego programu in vitro pod urzędem marszałkowskim protestowało kilkadziesiąt osób, w tym radni opozycji. 

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!