PARTNER PORTALU

Samorządy wolą jałmużnę niż cięcie kosztów?

Samorządy wolą jałmużnę niż cięcie kosztów?
Władze Poznania wyliczają, że dzięki ograniczaniu wydatków udało się zaoszczędzić ok. 130 mln zł (Fot. pixabay.com)

Zmiany podatkowe, wyższa płace, drożejąca oświata, a do tego jeszcze problemy w okresie pandemii – to wszystko ma wpływ na rosnące wydatki bieżące samorządów, przy jednocześnie malejących dochodach. Samorządy oczekują od rządu kolejnych rekompensat. Czy same robią jednak wystarczająco dużo żeby zaradzić swoim problemom?




  • – Wydatki bieżące to w przeważającej większości wydatki sztywne, które samorząd ponosi, żeby zrealizować zadania publiczne nałożone na niego przez prawo. Miasto nie ma tu więc zbyt dużego pola manewru – mówi wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig. Wskutek postępującej informatyzacji i zdalnej obsługi mieszkańców można jednak np. zredukować część etatów w administracji (tak zrobiłby biznes).
  • Samorządy informują, że zamroziły wzrost wynagrodzeń pracowników urzędów i jednostek organizacyjnych, ale o redukcji etatów nie ma mowy. Część z nich nie obsadzała jednak ostatnio powstałych wakatów, jeżeli pracownicy np. odeszli na emeryturę.
  • Pierwszym wyborem na podźwignięcie spadających dochodów bieżących nierzadko okazują się podwyżki opłat, np. za komunikację miejską, korzystanie z basenów czy podwyżki podatków.

Słowo „rekompensata” pojawia się w ostatnich miesiącach w niemal każdej wypowiedzi ze strony samorządowców, jeśli tematem jest stan finansów. W 2019 r. samorządowcy zaczęli o nią zabiegać w związku z wdrożonymi przez rząd zmianami podatkowymi (obniżenie stawki podatku PIT z 18 do 17 proc., zwolnienie z podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia – przyp. red.), alarmując, że negatywnie odbije się to na dochodach.

W 2020 r. doszły kolejne zmiany – 8-krotnie zwiększono limit przychodów umożliwiający podatnikom rozliczanie się z fiskusem ryczałtem. Skutkiem tego o 3,5 mld zł rocznie spadną dochody pozyskiwane na podstawie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, z czego połowę stracą samorządy, co w okresie 10 lat spowoduje ubytek ok. 14 mld zł.

Jednocześnie od dłuższego czasu strona samorządowa wskazuje, że rosną wydatki na oświatę, w czym spory udział mają podwyżki płac dla nauczycieli, których nie jest w stanie w wystarczającym stopniu pokryć część oświatowa subwencji ogólnej. Na większe wydatki bieżące duży wpływ ma także regularne – co roku – podnoszenie kwoty najniższego wynagrodzenia brutto, a od niedawna także przygotowania do wdrożenia Pracowniczych Planów Kapitałowych.

– Kolejnym stałym czynnikiem wzrostu wydatków bieżących jest niejednorazowy – jak się okazuje – skokowy wzrost cen energii elektrycznej, które w tym roku rosną z powodu wprowadzenia tzw. opłaty mocowej. Obecnie obserwowane znacząco większe ceny uprawnień do emisji CO2 są zwiastunem kolejnych znacznych podwyżek cen energii elektrycznej w najbliższej przyszłości – zwraca uwagę Piotr Husejko, dyrektor Wydziału Budżetu i Kontrolingu Urzędu Miasta Poznania.

Czytaj: Miasta krytykują zmiany w podatkach i chcą rekompensaty

COVID-19 wpłynął na dochody i wydatki

Na dodatek swoje robi w tym aspekcie pandemia. Padają lub zawieszają działalność firmy, więc wpływów z podatków jest mniej, poza tym samorządy idą im na rękę, wprowadzając ulgi lub czasowo zwalniając np. z opłat lokalnych. A wydatki bieżące rosną, bo trzeba płacić m.in. za środki ochronne i dezynfekujące, niemało poszło też na zakup sprzętu medycznego oraz sprzętu informatycznego do zapewnienia zdalnej pracy dla pracowników i zdalnej nauki dla uczniów.

Sytuacja prawdopodobnie jeszcze się pogorszy, jeśli rząd zrealizuje swoje ostatnie zapowiedzi o podniesieniu kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł.

Apele do rządu o rekompensaty utraconych dochodów póki co nie przynoszą oczekiwanego rezultatu.
Rząd wprawdzie przyszedł z pomocą finansową, oferując dotacje w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, ale to nie rozwiązuje problemu (pomijając już kontrowersje przy podziale tych środków).

„To nie inwestycje są problemem”

Niedawno w rozmowie z Portalem Samorządowym wiceprezydent Rudy Śląskiej Krzysztof Mejer podkreślił, że generalnie pozytywnie ocenia samo wprowadzenie RFIL, ale jednocześnie przypomniał, że tak naprawdę nie o pomoc dla tej części budżetu chodzi.

– Nie mamy dużych problemów z inwestycjami, ponieważ w dużej mierze są one zasilane środkami unijnymi. Natomiast obcinanie dochodów bieżących powoduje, że mamy mniej pieniędzy na realizację zadań obligatoryjnych, obowiązkowych. I tu jest ten problem – stwierdził wiceprezydent Rudy Śląskiej. – RFIL polega na tym, że są to środki, które możemy przeznaczyć tylko i wyłącznie na określone cele w ramach wydatków inwestycyjnych. A my mamy problem z dochodami i wydatkami bieżącymi. Nasze udziały w podatku PIT to nasze dochody bieżące, dlatego są takie ważne – dodał.

Zwrócił też uwagę, że mieszkańcy miasta nie rozumieją, iż budżet miasta jest podzielony i składa się z wydatków majątkowych i bieżących.

– Nie rozumieją, że nie można tych pieniędzy mieszać – wskazał Krzysztof Mejer. – Mam nadzieję, że rząd wyciągnie wnioski z tego, co działo się po 2019 r. i będzie pamiętał o samorządach, o tym, żeby jakoś te straty zrekompensować. Może poprzez zwiększenie udziału w podatkach – powiedział.

Rekompensata ze strony rządu to jedno, ale wobec jej braku samorządowcy mogą i chcą podjąć działania we własnym zakresie w kierunku ograniczenia problemu spadających dochodów bieżących i rosnących wydatków bieżących. Jakie kroki w tej sprawie poczynili?

Nie mają dużego pola manewru

Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że możliwości są niewielkie.

– To jest zagadnienie, na które trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy. Wydatki bieżące to w przeważającej większości wydatki sztywne, które samorząd ponosi, żeby zrealizować zadania publiczne nałożone na niego przez prawo. Miasto nie ma tu więc zbyt dużego pola manewru, to znaczy nie może z tych wydatków zrezygnować, a co więcej – te wydatki rosną, bo drożeją ceny usług i towarów na rynku – mówi Andrzej Kulig, wiceprezydent Krakowa.

Skarbnik w Urzędzie Miasta Katowice Danuta Lange zwraca uwagę, że wydatki bieżące budżetu przeznaczone są na realizację zadań służących społeczności lokalnej.

- Ich poziom w dużej mierze decyduje o jakości życia w mieście, ważne jest jednak zachowanie właściwej relacji pomiędzy dochodami bieżącymi i wydatkami bieżącymi celem wygospodarowania nadwyżki operacyjnej przeznaczonej na rozwój miasta. Dotychczasowe wyniki pokazywały, że przyrost wydatków bieżących rekompensowany był proporcjonalnym wzrostem dochodów – mówi skarbnik.

Sytuacja zmieniła się w 2020 r.

– To wymusiło działania oszczędnościowe poprzez wprowadzenie istotnych ograniczeń w realizacji zadań, w szczególności w zakresie realizacji imprez kulturalnych i sportowych, promocji miasta, zakupu usług remontowych, utrzymania zieleni. Z niektórych zadań wręcz rezygnowano – podkreśla Danuta Lange.

Sprawdź: Urzędy miast i starostwa. Jakie oferty pracy, rekrutacje, wakaty?

Katowice inwestują, Gdańsk optymalizuje

Pomimo tej trudnej sytuacji Katowice nie zrezygnowały z szeregu wcześniej zaplanowanych inwestycji.

– Nie tylko poprawiają one jakość życia mieszkańców, ale są też impulsem dla inwestorów z sektora prywatnego i zachętą do lokowania kapitału w mieście, pobudzają lokalny rynek pracy i przekładają się na realny wzrost dochodów w wielu dziedzinach, a to z kolei źródło przyszłych dochodów dla miasta w postaci podatków – kwituje skarbnik.

Skarbnik Miasta Gdańska Izabela Kuś informuje z kolei, że dotychczasowe działania podejmowane na poziomie lokalnym ze strony gdańskiego samorządu skupiały się na ograniczaniu i optymalizowaniu wydatków.

– Niestety nieobniżanie jakości i standardu usług, dalsze utrzymywanie ulg i obniżonych stawek za dostęp do miejskiej infrastruktury i komunikacji odbywa się kosztem pracowników miejskich. Podczas gdy rosną wynagrodzenia najniżej zarabiających oraz wynagrodzenia w sferze prywatnej, płace pracowników samorządowych od wielu lat nie są regulowane. A większość inwestycji publicznych w najbliższym czasie realizowana będzie rękoma samorządowców. Tych fachowych rąk może pewnego dnia zabraknąć – komentuje Izabela Kuś.

Zobacz: Gdańsk podnosi podatek od nieruchomości i opłatę miejscową

Nie chcą podnosić podatków i zachęcają zniżkami w Lublinie

Skarbnik Lublina Lucyna Sternik zaznacza, że racjonalizacja i poszukiwanie oszczędności w wydatkach bieżących nie mogą powodować niewypełnienia zadań obligatoryjnych miasta.

– A niejednokrotnie możliwości oszczędzania mają charakter iluzoryczny, gdyż największe z pozycji związanych z utrzymaniem jednostek mają charakter sztywny (np. płace, odpisy na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, czynsze). Stąd, biorąc pod uwagę wzrost cen energii, wzrost płacy minimalnej, istotny wzrost kosztów wielu produktów i usług, nie ma możliwości dalszego relatywnego obniżania wydatków bieżących bez pogorszenia jakości usług świadczonych na rzecz mieszkańców – mówi Lucyna Sternik.

Zapewnia, że analiza źródeł dochodów budżetu miasta jest stale przeprowadzana. Możliwości, na które lubelska skarbnik wskazuje, to m.in. podniesienie stawek podatku od nieruchomości, opłat za postój samochodów w strefie płatnego parkowania, a także opłat dodatkowych: za nieuiszczenie opłaty za parkowanie, za zajęcie pasa drogowego, dzierżawę gruntów w pasach drogowych dróg publicznych czy opłaty za przejazdy komunikacją miejską.

– Wydaje się jednak, że fundowanie mieszkańcom dodatkowych obciążeń w celu zrekompensowania ubytków w dochodach JST spowodowanych regulacjami rządowymi nie jest działaniem właściwym, zwłaszcza w czasie trwającego kryzysu – komentuje Lucyna Sternik, która dodaje jednak, że lubelski samorząd nie pozostaje bierny.

Świadczyć o tym mają np. rozwijane podobnie jak w innych miastach mechanizmy zachęt dla mieszkańców do rozliczania podatków w Lublinie. Mowa o organizacji loterii skierowanej do podatników, którzy rozliczą PIT w tym mieście, a także ofercie zniżek dla miejscowych podatników w ramach programu wprowadzającego Lubelską Kartę Miejską (strefa płatnego parkowania, bilety długookresowe w komunikacji miejskiej, pierwszeństwo w staraniach o miejsce w miejskim przedszkolu, żłobku lub szkole podstawowej).

– W ten sposób samorząd ma szansę na zwiększenie dochodów z tytułu udziału w PIT bez konieczności wprowadzania dodatkowych obciążeń dla mieszkańców. Te działania nie mogą jednak wyrównać ogromnej skali ubytku w dochodach powstałego na skutek wdrożonych lub planowanych do wdrożenia przez rząd zmian prawnych (głównie w systemie podatkowym) – kwituje skarbnik Lublina.

W Poznaniu ograniczyli wydatki bieżące o 130 mln zł

Jak zapewnia dyrektor Wydziału Budżetu i Kontrolingu Urzędu Miasta Poznania Piotr Husejko, władze tego miasta już przygotowując projekt budżetu na 2020 rok, musiały dostosować w szczególności poziom wydatków bieżących do zmniejszających się możliwości finansowych. A najbardziej dotkliwe finansowo w tym przypadku okazały się zmiany w podatku PIT oraz niedofinansowanie przez rząd oświaty.

– Z tych powodów ograniczono wydatki bieżące o ponad 130 mln zł, co w praktyce dotknęło wszystkie obszary działalności miasta. Dodatkowo miasto zmuszone było podnieść – po raz pierwszy od 6 lat – ceny biletów komunikacji zbiorowej – wymienia dyrektor.

Z uwagi na pandemię COVID-19 już w trakcie minionego roku Poznań zmuszony był dokonać kolejnych cięć w wydatkach bieżących.

– Znacznie ograniczono skalę planowego wzrostu wynagrodzeń pracowników jednostek miejskich, a także ograniczono w trakcie roku środki na wydatki, na które nie zostały zaciągnięte zobowiązania.
Ponadto podjęte przez wszystkie jednostki miejskie działania prooszczędnościowe przyniosły kolejne efekty w postaci niewykorzystania w pełni zaplanowanych w budżecie środków na wydatki bieżące. Wszystkie powyższe działania pozwoliły skutecznie zapewnić bezpieczeństwo finansowe Poznaniowi w tak trudnej i bezprecedensowej sytuacji, w jakiej znalazły się samorządy – podsumowuje Piotr Husejko.

Na zahamowanie wzrostu wynagrodzeń w pierwszej kolejności wskazuje też prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza.

– Przede wszystkim to wynagrodzenia właśnie tylko i wyłącznie mogą być wypłacane z dochodów bieżących. To wzajemne powiązanie... Kredytu np. nie można zaciągnąć, by opłacić pensje pracowników urzędu czy jednostek organizacyjnych – zwraca uwagę Ryszard Brejza. – Inna sprawa to ograniczenie komunikacji miejskiej, a przynajmniej niezakładanie dalszego rozwoju, bo jeżeli mam wyższą rekompensatę płacić dla MPK, a w 2020 r. zapłaciliśmy 2,5 mln zł więcej niż w roku wcześniejszym, to mocno to odczuwamy w naszym budżecie. Tu 1 mln, tam 2, gdzieś jeszcze 3 mln – a to pieniądze głównie z dochodów bieżących. Musimy nacisnąć na stop w tego typu wydatkach (co zresztą czynimy), ale pracowników zwolnić nie można. Można jedynie operować zakresem wynagrodzeń – i to robimy. To sytuacja bardzo trudna – wyjaśnia.

Problematyczne oszczędności. A redukcja etatów?

Samorządowcy zgodnie zapewniają, że każdą złotówkę oglądają przed wydaniem po kilka razy oraz że oszczędzają wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe. Z wyjaśnień przekazanych nam przez poszczególne miasta wynika jednak, że malejące dochody bieżące mogą równoważyć głównie podwyżkami opłat i podatków. A te, jak wiadomo, najmocniej odczuwają obywatele. O oszczędności, które nie dotykałyby w mniejszym lub większym stopniu mieszkańców, raczej trudno.

Jeśli firma znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, to zwykle jednym z pierwszych kroków, jakie podejmuje szef, żeby ją ratować, są cięcia w składzie załogi. W przypadku samorządów, których funkcjonowanie nie jest ukierunkowane tylko i wyłącznie na zysk, takie działania są raczej na końcu listy.

Czytaj: Wynagrodzenia w samorządach. Ile powinien zarabiać urzędnik?

Kwestia ewentualnej redukcji zatrudnienia w urzędach przewija się co jakiś czas i ma swoich zwolenników. Trudno jednak zaliczyć do tej grupy samorządowych włodarzy, ponieważ to zawsze decyzja kontrowersyjna i u jakiejś grupy mieszkańców wzbudzająca niezadowolenie, które potem może się przełożyć na poparcie w kolejnych wyborach. O tym jednak mało kto mówi oficjalnie. Samorządowcy natomiast chętnie wyjaśniają, dlaczego zwalnianie urzędników nie wchodzi w grę.

– Jakbyśmy przeanalizowali, jakie zadania nam przekazano w ciągu ostatnich 5 lat, to powstaje pytanie, kogo redukować i w jakim stopniu, aby te zadania mogły być zrealizowane przy mniejszej liczbie pracowników. To niemożliwe. Nie widzę możliwości redukcji zatrudnienia. Gdybym je widział, na pewno bym je wykorzystał – mówi prezydent Inowrocławia.

Ryszard Brejza zwraca uwagę, że informacje, jakie nowe zadanie w danym roku otrzymuje wójt, burmistrz czy prezydent oraz ile pieniędzy będzie to kosztowało i skąd je wziąć, by określone czynności można wykonać, nie są tak medialne jak liczba urzędników, ale mają kluczowe znaczenie.

Poziom zatrudnienia wzrasta, choć nieznacznie

Poziom zatrudnienia w samorządach nieznacznie, ale regularnie co roku wzrasta. W ostatnich latach wyjątkiem był rok 2018, kiedy w porównaniu z 2017 liczba urzędników samorządowych – według danych Głównego Urzędu Statystycznego – spadła o ok. 2,1 tys. osób. Ówczesny spadek był pierwszym od roku 2013. Ale już w roku 2019 odnotowano kolejny wzrost, choć niewielki – o 450 etatów. Kompleksowych danych za 2020 r. jeszcze nie ma, ale biorąc pod uwagę zapowiedzi części włodarzy o nieobsadzaniu wakatów w dobie pandemii, dużego wzrostu poziomu zatrudnienia (jeśli w ogóle) nie należy się spodziewać.

W 2018 r. GUS dokonał zestawienia zatrudnienia w samorządach od 2010 r. Kształtowało się następująco: 255,7 tys. (rok 2010), 251,3 tys. (rok 2015), 252,8 tys. (rok 2016) i 256,2 tys. (rok 2017). Okazało się, że w ciągu 7 lat przybyło raptem ok. 500 pracowników samorządowych. Ale biorąc pod uwagę ich liczbę na koniec 2019 r. (254,7 tys.), widać już spadek o ok. 1 tys. pracowników w stosunku do roku 2010.

Ostatnio zapytaliśmy kilka urzędów, jak kształtowała się w nich liczba etatów od 1 stycznia 2019 r. do 1 stycznia 2021 r. W niektórych urzędach zanotowano jej przyrost i to o kilkadziesiąt etatów. Przykładami są tu Poznań i Lublin. Zatrudnienie wzrosło też np. w starostwach powiatów m.in.: krakowskiego, tarnowskiego, kieleckiego, nowotarskiego i wołomińskiego. Z kolei m.in. we Wrocławiu, Tarnowie i Bytomiu liczba etatów w ujęciu rok do roku (2020-2021) spadła.

Spora część samorządowców nie tylko nie zdecydowała się na cięcia etatów, ale wręcz zadeklarowała, że tego nie zrobi – z powodu pandemii i problemów dotykających rynek pracy. Spadki zatrudnienia, które w ostatnich miesiącach wystąpiły, były spowodowane głównie zmianami organizacyjnymi czy przejściami na emeryturę. A powstających wakatów przynajmniej na razie starano się nie obsadzać. Tak zrobił np. Urząd m.st. Warszawy.

Można się bardziej zadłużać, tylko czy tędy droga?

Część samorządowców decyzje o podwyżkach podatków bierze pod uwagę w ostateczności, ponieważ jest zdania, że może się to zemścić.

– Postanowiliśmy wziąć na siebie część odpowiedzialności, także za finanse mieszkańców. Widzimy, że przez pandemię tracą pracę, zmniejszają im się dochody. Nie chcemy dorzucać swego kamyczka poprzez zwiększanie podatków – mówił nam jesienią Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla. – Na pewno przez to nie zrealizujemy części inwestycji, które planowaliśmy, ale możemy uniknąć odpływu mieszkańców czy przedsiębiorców – dodał.

Sprawdź: Andrzej Porawski: samorząd nie może przejeść długu

W czwartej tzw. tarczy antykryzysowej przewidziano dla JST zwiększenie limitów zadłużania, wynikających z ustawy o finansach publicznych, więc ratunkiem mogą być kredyty. Samorządy mogą obecnie zaciągać kredyty czy emitować obligacje, „zastępując” w ten sposób utracone dochody, co nie było możliwe wcześniej.

– Mniejsze miasta już straciły nadwyżki operacyjne, co spowoduje, że nie będzie możliwe ani uchwalenie budżetu rocznego, ani wieloletniej prognozy finansowej. Regionalne Izby Obrachunkowe nie przyjmą tych uchwał, bo czytają prawo literalnie – mówił w rozmowie z PortalSamorzdowy.pl Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku. – Zdajemy sobie sprawę, że może być różnie, że niektóre samorządy mogą sobie nie poradzić z długami... Niemniej chcemy mieć przynajmniej nadzieję, że uda się to w większości miast i gmin już po powrocie czasów "normalnej ekonomii". Obecnie stoimy jednak pod ścianą.

Większe zadłużenie w 2020 r.

Jak poinformował pod koniec minionego roku Główny Urząd Statystyczny, na dzień 31 grudnia 2019 r. zadłużonych było 96,5 proc. wszystkich polskich samorządów. U większości z nich zadłużenie nie przekraczało 40 proc. wykonanych dochodów. 21 gmin, 10 powiatów oraz 1 miasto na prawach powiatu nie spełniły wymogów relacji określonej indywidualnym wskaźnikiem zadłużenia.

W końcu 2019 r. budżety samorządowe odczuwały już skutki zmian podatkowych, a więc i malejących dochodów bieżących. Mimo to 3,5 proc. z nich nie było w ogóle zadłużonych.

Najwyższy wzrost zadłużenia (o 10,5 proc.) i najwyższa kwota zobowiązań (45,2 proc. całości zadłużenia JST) wystąpiły w miastach na prawach powiatu. Zadłużenie gmin stanowiło 39,5 proc. całości zadłużenia, a zadłużenie powiatów oraz województw odpowiednio: 8 proc. oraz 7,3 proc.

Póki co brak tak szczegółowych danych za 2020 r. Pod koniec marca 2021 r. Ministerstwo Finansów podało natomiast, że Państwowy Dług Publiczny (PDP) na koniec IV kwartału 2020 r. wyniósł ponad 1,11 bln zł, co oznacza wzrost o 0,5 proc. (blisko 5 mld zł) w ujęciu kwartał do kwartału. Wynikało to m.in. ze wzrostu zadłużenia podsektora rządowego o 113 mld zł (+12,4 proc.) oraz wzrostu zadłużenia podsektora samorządowego o ponad 7 mld 324 mln zł (+8,8 proc.), w tym jednostek samorządu terytorialnego o 7 mld 348 mln zł (+9,4 proc.).

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!



Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu

Podaj poprawny adres e-mail
W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych.
Informujemy, że dane przekazane w związku z zamówieniem newslettera będą przetwarzane zgodnie z Polityką Prywatności PTWP Online Sp. z o.o.

Usługa zostanie uruchomiania po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.

W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.
Musisz zaznaczyć wymaganą zgodę


×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!