Zamieszanie wokół przyjęć do żłobków i klubów to burza w szklance wody?

Zamieszanie wokół przyjęć do żłobków i klubów to burza w szklance wody?
W łódzkich żłobkach miejskich przebywa obecnie 93 dzieci uchodźców z Ukrainy - zdjęcie poglądowe (Fot. uml.lodz.pl)
Przed wybuchem wojny na Ukrainie o tym, czy lokal nadaje się na żłobek lub klub dziecięcy, w dużej mierze decydowały Sanepid i Straż Pożarna. Ich opinie nie są jednak potrzebne z powodu zapisów przyjętych w ustawie o pomocy obywatelom Ukrainy. Zawieszono także  limity liczby dzieci na jednego opiekuna. Opinie muszą wydawać wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci miast - odpowiedzialność ogromna, a wytycznych brakuje.
  • – Ustawa pozwala np. na zwiększenie liczebności grupy dzieci pozostających pod opieką 1 opiekuna, ale nie określa maksymalnej wartości. Jaką uznać więc za odpowiednią, czyli bezpieczną dla dzieci? – zastanawia się Magdalena Pietrusik-Adamska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM Poznania.
  • Głosów krytyki jest sporo, ale okazuje się, że zainteresowanie ze strony Ukraińców nie jest na tyle duże, żeby włodarze musieli regularnie opiniować zamiar tworzenia dodatkowych miejsc opieki. W 5 z 10 miast, do których się zwróciliśmy, nie wpłynęły żadne wnioski.
  • Ukraińcy powoli wracają już do swojego kraju. W części miast, w których sytuację przeanalizowaliśmy, liczba ich dzieci w żłobkach publicznych w ostatnim czasie spadła (np. Łódź). W bielskich żłobkach nie ma obecnie ani jednego małego uchodźcy.

Uelastycznienie przepisów dotyczących organizacji miejsc opieki w żłobkach, klubach dziecięcych i u dziennych opiekunów przyniosła ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy. Jest w niej mowa m.in., że „w celu zapewnienia opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 będącymi obywatelami Ukrainy, przebywającymi na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, których pobyt na terytorium RP jest uznawany za legalny, wójt, burmistrz lub prezydent miasta mogą utworzyć żłobek lub klub dziecięcy w lokalu niespełniającym warunków” (art. 28, ust. 1).

Utworzenie żłobka lub klubu dziecięcego jest możliwe również przez podmiot inny niż gmina - po uzyskaniu zgody wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (art. 28, ust. 2), którzy jej wzór określają sami.

Nie stosuje się zapisów z ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3, które mówią o konieczności uzyskania decyzji potwierdzającej spełnienie wymagań przeciwpożarowych (Straż Pożarna) i wymagań sanitarno-lokalowych (Sanepid). W przypadku instytucji opieki innej niż gmina, wniosek o wpis do rejestru żłobków i klubów dziecięcych zawierać musi wspomnianą już zgodę wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.

Niestosowanie się do tych przepisów dopuszczono

W przypadku żłobków i klubów dziecięcych prowadzonych przez osoby fizyczne lub osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej (także opiekunów zatrudnianych przez te podmioty), dopuszczono niestosowanie przepisów mówiących o tym, że:

- opieka w klubie dziecięcym jest sprawowana nad dziećmi w wieku od ukończenia 1. roku życia,

- liczba miejsc w klubie dziecięcym nie może być większa niż 30,

- jeden opiekun może sprawować opiekę w żłobku lub klubie dziecięcym nad maksymalnie 8 dzieci albo 5 dzieci, jeśli w grupie jest dziecko niepełnosprawne, wymagające szczególnej opieki lub przed ukończeniem 1. roku życia (to samo w przypadku dziennego opiekuna),

- w żłobku, do którego uczęszcza więcej niż 20 dzieci, zatrudnia się przynajmniej jedną pielęgniarkę lub położną.

Specustawa w sprawie żłobków. Są niejasności, brakuje konkretów i wytycznych

Tuż po wejściu w życie specustawy dotyczącej pomocy obywatelom Ukrainy, pojawiły się wątpliwości, czy w związku z uelastycznieniem przepisów nie dojdzie do sytuacji, w której niektóre żłobki czy kluby dziecięce będą organizowane w nieodpowiednich warunkach. Na barki organów wykonawczych jednostek samorządu terytorialnego złożono dużą odpowiedzialność, ponieważ to od ich decyzji i opinii miało najwięcej zależeć.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wyglądało w praktyce w ciągu tych trzech już miesięcy, które upłynęły od czasu wejścia w życie specustawy. Zapytaliśmy także, jak urzędnicy oceniają nowe przepisy dotyczące konieczności wydawania opinii oraz czy i w jakim kierunku ewentualnie zasadna byłaby ich zmiana.

– Zapisy specustawy są bardzo niejasne i budzą wiele wątpliwości. Ustawa pozwala np. na zwiększenie liczebności grupy dzieci pozostających pod opieką 1 opiekuna, ale nie określa maksymalnej wartości. Rodzi się tutaj wątpliwość, jaką wartość uznać za odpowiednią, czyli bezpieczną dla dzieci – skomentowała Magdalena Pietrusik-Adamska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania. – Podobnie jest w kwestii odstąpienia od wymogu posiadania dokumentów potwierdzających spełnienie wymagań lokalowych, sanitarnych i pożarowych. Wielokrotnie były podejmowane próby pozyskania szczegółowych wytycznych ze strony Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej oraz przedstawiane proponowane zmiany do ustawy. Niestety, nie zostały one uwzględnione – dodała.

- Zapisy specustawy są bardzo niejasne i budzą wiele wątpliwości - mówi Magdalena Pietrusik-Adamska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM Poznania (Fot. poznan.pl)
- Zapisy specustawy są bardzo niejasne i budzą wiele wątpliwości - mówi Magdalena Pietrusik-Adamska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM Poznania (Fot. poznan.pl)

Łódzki magistrat krytykuje specustawę za to, że zawiera bardzo ogólne przepisy, nieokreślające wskazówek i kryteriów do wydania zgody przez burmistrza czy prezydenta, na których spada cała odpowiedzialność. Brakuje też wskazania okresu, w jakim żłobki mogłyby funkcjonować na tych bardziej elastycznych zasadach.

– Jednak w Łodzi – niezależnie od powyższego – udaje się dzieci przyjmować w ramach istniejących miejsc w żłobkach, więc nie trzeba było korzystać ze specustawy i tworzyć dodatkowych – zaznaczył Urząd Miasta Łodzi.

Termin powinien być doprecyzowany. Są problemy z zatrudnieniem Ukraińców

Dyrektor Biura Zdrowia w UM Bydgoszczy Agnieszka Bańkowska także podkreśliła, że instytucja
powinna mieć jasno doprecyzowany termin, w którym żłobek lub klub dziecięcy powinien dopełnić standardów ustawowych, co w przypadku ich niezrealizowania skutkowałoby wykreśleniem z rejestru żłobków.

– Ponadto specustawa nie pozwala na zatrudnienie obywateli Ukrainy w placówce opiekującej się dziećmi do lat 3, gdzie w przypadku pieczy zastępczej ustawa kwestie te reguluje. Unormowanie wskazanych spraw pozwoliłoby na zabezpieczenie kadry w powstających instytucjach opieki desygnowanych szczególnie dla obywateli Ukrainy, a także otworzyłoby szerszy rynek pracy dla osób posiadających odpowiednie kwalifikacje. Czas zatrudnienia można by uwzględnić tylko na 18 miesięcy. Byłby to czas na uregulowanie sytuacji prawnej pracownika i ewentualne przedłużenie umowy o pracę już zgodnie z obowiązującymi wcześniej przepisami w tej dziedzinie. Analogicznie mógłby powstać przepis dotyczący dziennych opiekunów – podpowiedziała.

Sprawdź też: Praca w żłobkach także dla uchodźców z Ukrainy. Ministerstwo wyjaśnia

Gliwicki magistrat generalnie wskazał, że niezrozumiałe jest przerzucanie na wójtów, burmistrzów i prezydentów obowiązku wydawania zgody na utworzenie żłobka lub klubu dziecięcego niespełniającego wymogów określanych przez ustawę dotyczącą opieki nad dziećmi do lat 3.

Niewiele wniosków o wydanie opinii w sprawie organizacji opieki

Głosów krytyki jest więc sporo, ale okazuje się, że zainteresowanie żłobkami i klubami dziecięcymi ze strony Ukraińców nie jest duże, a przynajmniej nie na tyle, żeby samorządowi włodarze musieli regularnie opiniować zamiar tworzenia dodatkowych miejsc opieki. Spośród 10 miast, w których zapytaliśmy o te kwestie, połowa prezydentów nie musiała jak dotąd w ogóle takich zgód wydawać, ponieważ nie było takich wniosków. Mowa o: Poznaniu, Łodzi, Bielsku-Białej, Olsztynie i Katowicach.

W pozostałych miastach były to pojedyncze przypadki i za każdym razem włodarze dawali zielone światło. Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski wydał dotychczas 4 zgody na zwiększenie liczby miejsc w żłobku lub klubie dziecięcym w celu zapewnienia opieki.

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski wydał dotychczas 4 zgody na zwiększenie liczby miejsc w żłobku lub klubie dziecięcym w celu zapewnienia opieki (Fot. bialystok.pl/Dawid Gromadzki)
Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski wydał dotychczas 4 zgody na zwiększenie liczby miejsc w żłobku lub klubie dziecięcym w celu zapewnienia opieki (Fot. bialystok.pl/Dawid Gromadzki)

– W ramach powyższych pozwoleń prezydent udzielił zgody na objęcie opieką przez każdego opiekuna maksymalnie jednego dziecka więcej niż to wynika z przepisów ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 – uszczegółowiła Agnieszka Zabrocka, zastępca dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej UM Białegostoku.

Bydgoszcz. Zgoda wydana, ale ukraińskie dzieci korzystały tylko przez tydzień

Zarządzający Bydgoszczą Rafał Bruski wydał dwie takie zgody.

– Placówka została wpisana do rejestru żłobków i klubów dziecięcych 19 kwietnia. Zatrudnione są dwie opiekunki, które opiekowały się łącznie czworgiem dzieci z Ukrainy. Dzieci przebywały w placówce maksymalnie tydzień i wróciły z rodzicami na Ukrainę. Aktualnie żłobek pozostaje w gotowości, nie mając pod opieką dzieci z Ukrainy – poinformowała dyrektor Biura Zdrowia w UM Bydgoszczy.

Po jednej zgodzie wydano w: Gliwicach, Gdyni i Wrocławiu. W stolicy woj. dolnośląskiego była to pozytywna opinia dotycząca klubu dziecięcego na 30 miejsc, w Gliwicach z kolei na zwiększenie liczby miejsc w żłobku o dwa. Na terenie Gdyni chodziło o spore odstępstwo w kwestii liczby dzieci.

– Zgoda dotyczyła możliwości przyjęcia 16 dzieci na jednego opiekuna sprawującego opiekę wraz z pomocą opiekuna. Warunki lokalowe są odpowiednie – podkreśliła Beata Gronowska, zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Zdrowia.

Czytaj: Miejsca w żłobkach dla ukraińskich dzieci. Co z finansowaniem?

Nie ma tłumów pod żłobkami

Nie wszystkie urzędy miast mają pełne informacje, jak wygląda obecnie liczba ukraińskich dzieci w niepublicznych podmiotach. W przypadku publicznych żłobków nie są to jednak duże liczby.

We Wrocławiu z myślą o dzieciach uchodźców utworzono 289 miejsc, ale jak dotąd do miejskich żłobków zostało zapisanych tylko ok. 80 małych Ukraińców. O 13 w ciągu ostatnich niespełna dwóch tygodni wzrosła liczba takich dzieci uczęszczających do publicznych placówek w Poznaniu i w sumie jest ich tu 75. Z kolei w Łodzi ta liczba spadła ze 103 do 93.

Na terenie Bydgoszczy w żłobkach miejskich przebywa tylko jedno dziecko, w żłobkach niepublicznych 15 dzieci, a w klubach dziecięcych 8 małych uchodźców z Ukrainy. Placówki podlegające UM Gliwice także opiekują się obecnie tylko jednym dzieckiem z Ukrainy (pod koniec maja była mowa o trojgu), a w miejskich żłobkach w Bielsku-Białej nie ma żadnego. W publicznych żłobkach w Gdyni przebywa natomiast czworo dzieci (Koniczynka).

– Został też utworzony punkt żłobkowy przy ul. Stawnej (SP 12) na 25 dzieci. Na ten moment zapisanych jest ich 12. W niepublicznych placówkach opieki przebywa natomiast łącznie 8 dzieci – podała Beata Gronowska, zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Zdrowia.

Zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Zdrowia Beata Gronowska (Fot. gdynia.pl)
Zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Zdrowia Beata Gronowska (Fot. gdynia.pl)

Katowice dofinansowują pobyt w placówkach niepublicznych

W Katowicach 21 ukraińskich maluchów zapisanych jest do żłobków niepublicznych, a tylko 6 do oddziałów publicznych, z tym że nie są to dzieci uchodźców, lecz dzieci przyjęte do nich jeszcze przed wybuchem wojny, w trybie tradycyjnej rekrutacji.

Czytaj: Pomoc dla uchodźców. „Na razie dajemy sobie radę, ale co dalej?”

– Mając na uwadze trudną sytuację, w jakiej znaleźli się obywatele Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terenie tego kraju oraz koniecznością ucieczki wraz z dziećmi z własnych domów i własnej ojczyzny, miasto Katowice dofinansuje pobyt ukraińskich dzieci w żłobkach niepublicznych. Osoby mieszkające w Katowicach mogą starać się o przyjęcie dziecka do żłobka niepublicznego dofinansowywanego z budżetu miasta Katowice w wysokości 600 zł miesięcznie – poinformowała Sandra Hajduk, rzecznik katowickiego magistratu.

Włodarz oceni możliwości opiekunki i wymagania dzieci

O zapisach specustawy dotyczących żłobków długo dyskutowano m.in. podczas marcowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. wspomagania rozwoju dzieci w wieku do lat 3, kiedy wątpliwości pracowników samorządowych i posłów próbowała rozwiewać wicedyrektor Departamentu Polityki Rodzinnej w MRiPS Dorota Gierej. Przyznała, że choć specustawa nie przewiduje górnej granicy, to trudno wyobrazić sobie sytuację, że jedna opiekunka będzie zajmować się 20 maleńkich dzieci, dlatego wspomniana liczba musi być dostosowana do możliwości opiekunki i wymagań dzieci. A oceny takiej sytuacji musi podjąć się włodarz gminy, którego zadaniem jest wydanie opinii odnośnie każdego odstępstwa od limitu z ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3.

– Podmioty prowadzące muszą takie zgody posiadać. Bez tego nie będzie można wpisać ich do rejestru i tym samym otrzymać dofinansowania do obniżenia opłaty, finansowanej od 1 kwietnia z budżetu państwa, z wyrównaniem od 1 stycznia – powiedziała Dorota Gierej. – Jest kilka stron umowy. Nie mając zgody rodziców, podmioty niepubliczne nie będą dążyły do stworzenia dodatkowych miejsc, tylko po to, żeby zyskać dopłaty za takie miejsca – dodała.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!