Partnerzy portalu

Odszkodowanie za koszty wdrożenia reformy oświaty? Sąd odrzucił pozew Poznania

  • PW
  • 21 lipca 2022 - 17:52
Odszkodowanie za koszty wdrożenia reformy oświaty? Sąd odrzucił pozew Poznania
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak jest zdania, że rząd nie zrekompensował należy poniesionych kosztów (Fot. Jacek Jaśkowiak/FB)
Władze samorządowe Poznania domagały się od Ministerstwa Edukacji i Nauki odszkodowania w wysokości ponad 7,5 mln zł w związku z kosztami, jakie poniosły na wprowadzenie reformy oświaty w 2017 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu właśnie oddalił pozew, ale orzeczenie nie jest prawomocne.
  • Poznań podliczył, że na zmiany organizacyjne m.in. dostosowanie budynków w związku z likwidacją gimnazjów i przekształceniem szkół podstawowych, z budżetu miasta wydano ponad 7,5 mln zł, a rząd przekazał na ten cel jedynie 700 tys. zł.
  • - Miasto nie wskazało na przepis, normę prawną, nakazującą wydanie jeszcze dodatkowego aktu prawnego dotyczącego finansowania reformy edukacji – zauważyła sędzia Barbara Chylak.
  • Wyrok poznańskiego sądu jest nieprawomocny, więc władzom miasta przysługuje prawo złożenia apelacji. Decyzja o tym, że z niej skorzysta, zapadnie dopiero po przeanalizowaniu pisemnego uzasadnienia tego orzeczenia.

Stolica Wielkopolski podniosła w pozwie kwestię zaniechania legislacyjnego dotyczącego głośnej reformy oświaty, które twarzą była ówczesna minister edukacji (obecna europoseł PiS) Anna Zalewska.

Podobnie jak wiele innych samorządów Poznań był jej przeciwny, ponieważ wiązała się z daleko idącą przebudową szkolnej sieci oraz nierzadko infrastruktury, co wymagało poniesienia dużych kosztów. Po wdrożeniu reformy samorządowcy szczególnie z największych miast alarmowali, że rząd pokrył jedynie część wspomnianych kosztów.

Miasto otrzymało 700 tys. zł, a koszty to ponad 7,5 mln zł

Władze Poznania stwierdziły, że przez zmianę struktury szkół tutejszy samorząd został obciążony m.in. kosztami administracyjnymi i odprawami dla nauczycieli, którzy stracili pracę. W 2019 r. razem z 9 innymi miasta zrzeszonymi w Unii Metropolii Polskich złożyli wezwania do zapłaty na łączną kwotę ponad 103 mln zł kosztów poniesionych przez nich w 2017 r. w związku z dostosowaniem szkół do zmian w oświacie.

- Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało samorządom środki związane z wprowadzeniem reformy edukacji. Natomiast nie wszystkie koszty ponoszone przez samorządy były związane ze zmianami strukturalnymi. My nie mamy takich środków. To są duże pieniądze, które naszym zdaniem nie są uzasadnione, nie ma powodu, by je zwracać - powiedział wówczas minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.

Stolica Wielkopolski poszła więc do sądu. Wcześniej podliczyła, że na zmiany organizacyjne m.in. dostosowanie budynków w związku z likwidacją gimnazjów i przekształceniem szkół podstawowych, z budżetu miasta poszło ponad 7,5 mln zł, a rząd przekazał jedynie 700 tys. zł. Ponadto podkreślano, że wskutek reformy znacznie wzrosły wydatki miasta na utrzymanie oświaty.

Niekorzystne dla Poznania orzeczenie sądu

Sąd Okręgowy w Poznaniu nie podzielił jednak argumentów poznańskiego samorządu i oddalił pozew.

Sędzia Barbara Chylak zaznaczyła w uzasadnieniu, że miasto jako podstawę prawną swojego roszczenia wskazało przepisy Kodeksu cywilnego, w których jest mowa o szkodzie wyrządzonej poprzez „niewydanie aktu normatywnego, którego obowiązek wydania przewiduje przepis prawa”.

Za reformę oświaty polegającą m.in. na likwidacji gimnazjów odpowiedzialna była minister edukacji Anna Zalewska, od 3 lat zasiadająca w Parlamencie Europejskim (Fot. Anna Zalewska/ FB)
Za reformę oświaty polegającą m.in. na likwidacji gimnazjów odpowiedzialna była minister edukacji Anna Zalewska, od 3 lat zasiadająca w Parlamencie Europejskim (Fot. Anna Zalewska/ FB)

Wyjaśniła, że reformę wprowadzono w oparciu o ustawy z grudnia 2016 r. oraz wydanych w tamtym czasie rozporządzeń Ministra Edukacji Narodowej, które regulowały także kwestie finansowe związane z reformą. Według niej Poznań nie wykazał, że doszło do zaniechania legislacyjnego.
„Miasto nie wskazało na przepis, normę prawną, nakazującą wydanie jeszcze dodatkowego aktu prawnego dotyczącego finansowania reformy edukacji” – zauważyła sędzia.

„Sam fakt wykonania zmian w infrastrukturze nie stanowi szkody”

Zdaniem sędzi władze Poznania nie udowodniły również, że koszty poniesione m.in. na zakup mebli czy pomocy dydaktycznych, a także na prace remontowe w budynkach szkół wynikały bezpośrednio z wdrażanej reformy. Na podstawie doświadczenia wskazała, że z zasobów placówek oświatowych m.in. odnowionych sal, sprzętu komputerowego czy ławek zwykle korzysta cała społeczność szkolna, a nie tylko najstarsze roczniki.

- Sam fakt konieczności wykonania zmian w infrastrukturze i stworzenia nowych warunków dla dwóch dodatkowych roczników w szkołach podstawowych i jednego rocznika w szkołach ponadpodstawowych, nie stanowi szkody. Nadto, w ocenie sądu nie stanowi także szkody dokonanie pewnych przesunięć w zaplanowanym już budżecie gminy, jeżeli w wyniku tych zabiegów nie doszło do zaniechania przez gminę wykonania innych swoich zadań – uzasadniła Barbara Chylak.

Zobacz Będą dotacje na inwestycje i remonty w szkołach. Jest projekt rozporządzenia.

Wyrok poznańskiego sądu jest nieprawomocny, więc władzom miasta przysługuje prawo złożenia apelacji. Decyzja o tym, że z niej skorzysta, zapadnie dopiero po przeanalizowaniu pisemnego uzasadnienia tego orzeczenia.

Kilka miesięcy temu wiceprezydent Poznania Mariusz Wiśniewski zapowiadał, że jeśli miasto wygra ten proces, być może zdecyduje się na wystąpienie z kolejnymi pozwami przeciwko Skarbowi Państwa w tej sprawie.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!