Partnerzy portalu

Opole: SLD kserował podpisy na listach poparcia?

  • PAP
  • 9 października 2014 - 19:22
Prokuratura Rejonowa w Opolu sprawdzi, czy podpisy na listach poparcia, które złożył komitet wyborczy SLD Lewica Razem nie były kserowane. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła miejska komisja wyborcza. Opolski SLD uważa, że to "wierutne kłamstwo".

Zawiadomienie, które złożyła miejska komisja wyborcza w Opolu, dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na dopuszczeniu się nadużycia w sporządzaniu list z podpisami poparcia dla kandydatów komitetu wyborczego SLD Lewica Razem - podała w czwartek PAP rzeczniczka prokuratury okręgowej w Opolu Lidia Sieradzka.

Rzeczniczka wyjaśniła, że są wątpliwości, co do autentyczności części tych podpisów złożonych na ok. 20 kartach z podpisami.

Czytaj też: PIP wystąpiła do sądu o ukaranie dzierżawcy opatowskiego szpitala

"Istnieje podejrzenie, że mogą one stanowić kserokopie złożonych podpisów" - wyjaśniła Sieradzka. Dodała, że zawiadomienie skierowane do prokuratury nie zawiera budzących wątpliwości list. "Na pewno więc będziemy musieli podjąć czynności sprawdzające" - zaznaczyła.

Zawiadomienie w środę złożył przewodniczący opolskiej miejskiej komisji wyborczej sędzia Piotr Sobków. W rozmowie z PAP wyjaśniał, że dotyczyło ono "uzasadnionych wątpliwości dotyczących możliwości popełnienia przestępstwa związanego z treścią art. 248 kodeksu karnego". Tłumaczył, że punkt szósty tego paragrafu zawiera stwierdzenie, iż "Kto w związku z wyborami do Sejmu, do Senatu, wyborem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wyborami do Parlamentu Europejskiego, wyborami organów samorządu terytorialnego lub referendum dopuszcza się nadużycia w sporządzaniu list z podpisami obywateli zgłaszających kandydatów w wyborach lub inicjujących referendum podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Czytaj też: Dobry rating Opola ze stabilną perspektywą

Sędzia Sobków tłumaczył, że podczas prowadzonej jeszcze we wtorek weryfikacji przedkładanych przez jeden z komitetów list poparcia na poszczególnych kandydatów (nie podał nazwy komitetu) miejska komisja wyborcza "powzięła wątpliwość, co do autentyczności części przedłożonych podpisów". Podał, że wątpliwości te dotyczyły kilkudziesięciu podpisów przedłożonych przez ten komitet. Doprecyzował, że wątpliwość członków komisji wzbudziło to, czy przedłożone podpisy są oryginalne, "czy nie są to np. kserokopie podpisów".

Zaznaczył jednak, że mimo wątpliwości "przedmiotowy komitet miał więcej składanych głosów poparcia", powyżej wymaganych 150, i znalazł się na liście dziewięciu komitetów, które ostatecznie złożyły listy kandydatów. Podkreślił, że "tych podpisów, co do których komisja miała wątpliwości, w ogóle nie brano pod uwagę przy liczeniu osób popierających ten komitet".

"Teraz mamy trzy dni na weryfikację przedłożonych dokumentów, czyli m.in. sprawdzenie w bazie PESEL, w rejestrze wyborców, wezwanie o uzupełnienie ewentualnych braków, które się zdarzają. Jeżeli nie będzie zastrzeżeń, bądź w terminie trzech dni ewentualne braki zostaną uzupełnione, to dopiero wtedy zarejestrujemy taką listę" - dopowiedział.

Wśród 9 komitetów, których zgłoszenia w Opolu przyjęto, znalazły się komitety: PiS, Mniejszości Niemieckiej, PSL, KWW Arkadiusza Wiśniewskiego, PO, Komitet Wyborczy Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego; Razem dla Opola; Koalicyjny KW SLD Lewica Razem i KW Nowa Lewica Opolska.

Osobą upoważnioną przez pełnomocnika wyborczego do złożenia dokumentacji koniecznej do zarejestrowania list wyborczych SLD w Opolu - wraz z listami i podpisami poparcia - była szefowa klubu radnych SLD w opolskiej radzie miasta Małgorzata Sekula. W czwartek w rozmowie z PAP powiedziała, że skoro sprawą zajmuje się prokuratura, to ona nie będzie jej komentować. "Skoro jest doniesienie, to znaczy, że będą mnie o to pytać organy do tego przeznaczone. Ja się z całą pewnością przez media z prokuraturą nie będę kontaktować" - zastrzegła.

Pytana o sprawę jeszcze w środę Sekula zaznaczyła, że o zawiadomieniu i wątpliwościach komisji wyborczej dowiedziała się z mediów. Mówiła, że podważanie autentyczności podpisów na listach poparcia dla SLD odebrała jako "próbę dyskredytowania komitetu i kandydata na prezydenta przez komisję, w której są przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych". Pytana, czy podpisy na listach poparcia dla kandydatów SLD mogły być kserowane Sekula powiedziała, że "to wierutne kłamstwo".

W czwartek konferencję prasową pod opolskim Aresztem Śledczym zorganizował b. radny miasta Opola z lat 2002-2006, b. szef Stowarzyszenia Stop Korupcji, będący obecnie w radzie programowej PiS Janusz Kowalski. "To symboliczne miejsce, bo była to przez wiele lat nieoficjalna siedziba Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Tymi drzwiami do aresztu śledczego wchodziło wielu prominentnych polityków SLD" - mówił Kowalski, nawiązując tym do głośnych afer sprzed lat, gdy o korupcję oskarżono grupę polityków SLD z Opola.

Kowalski za pośrednictwem mediów namawiał w czwartek kandydata SLD na prezydenta Opola posła Tomasza Garbowskiego, by ten - m.in. w związku z budzącymi wątpliwości listami poparcia dla SLD - zrezygnował ze startu w wyborach na prezydenta Opola. Przygotował też dla Garbowskiego treść oświadczenia w tej sprawie i zaapelował, by kandydat SLD je podpisał. "Mam nadzieję, że dzisiaj Tomasz Garbowski zachowa się jak mężczyzna i ogłosi swą rezygnację ze startu w wyborach (), bo dzisiejsza kompromitacja z listami wyborczymi całkowicie dyskredytuje go moralnie jako kandydata na prezydenta Opola" - podsumował Kowalski.

Garbowski, pytany o apel Kowalskiego, powiedział, że jest "rozczarowany" Kowalskim. "Jako wybitny społecznik powinien się zająć aferą sprzedaży działek przy ul. Andersa 8 oraz rolą Arkadiusza Wiśniewskiego w tej sprawie, a o tym nic nie mówi" - przekonywał Garbowski.

Wiśniewski to b. wiceprezydent Opola i b. członek PO, dziś kontrkandydat Garbowskiego z ramienia stowarzyszenia Opole na Tak w wyborach na prezydenta miasta. Kilka dni temu inny poseł SLD Adam Kępiński zawiadomił m.in. prokuraturę o tym, że za czasów, gdy Wiśniewski pracował w ratuszu podlegający mu wydział za rażąco niską cenę sprzedał działki przy ul. Andersa 8 w Opolu spółce, której członek ma być dziś w stowarzyszeniu Wiśniewskiego.

Na zwołanej w czwartek konferencji Wiśniewski zapewnił, że ma w tej sprawie "czyste ręce" i poinformował jednocześnie, że żona atakującego go również ws. sprzedaży działek radnego klubu Razem dla Opola dostała pracę w opolskim Centrum Wystawienniczo-Kongresowym, które jest nadzorowane przez Urząd Miasta i należy to wyjaśnić.

Garbowski, pytany o kwestię podpisów na listach wyborczych Sojuszu, które wzbudziły wątpliwości miejskiej komisji wyborczej powiedział: "Jeśli są wątpliwości w tej sprawie, to policja i prokuratura powinny to wyjaśnić".

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!