Partnerzy portalu

PARTNER SERWISU

Artyści apelują ws. teatru

  • PAP
  • 27 marca 2012 - 16:24
Do grona sygnatariuszy listu "Teatr nie jest produktem" dołączają kolejni artyści. Ruszyła też strona http://www.popieram.info/, za pośrednictwem której można podpisywać się pod listem. Artyści apelują o zajęcie stanowiska przez ministra kultury.

Na rozpoczętych w sobotę Warszawskich Spotkaniach Teatralnych po każdym spektaklu odczytywany jest ze sceny list-protest ludzi teatru pt. "Teatr nie jest produktem/Widz nie jest klientem", w którym aktorzy, reżyserzy, dyrektorzy teatrów podkreślają, że pierwszy raz od czasu stanu wojennego próbują mówić wspólnym głosem o sytuacji teatru i środowiska. Pod listem wydłuża się lista podpisów - Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda przekazali deklarację, że dołączają do grona sygnatariuszy listu.

Czytaj też: Teatry mają pretensje do samorządów

- My, ludzie teatru, chcemy podzielić się z Państwem swoim głębokim zaniepokojeniem dotyczącym funkcjonowania teatrów publicznych w Polsce. Dlatego pierwszy raz od czasu stanu wojennego - jako środowisko - próbujemy mówić wspólnym głosem. Nie mówimy do Państwa z perspektywy partykularnych interesów jednego z teatralnych obozów. Sprawa jest poważniejsza. Sprawą jest polski model teatru artystycznego, którego istnienie jest obecnie zagrożone. A mamy nadzieję, że ten model obchodzi nie tylko nas, ale także Państwa - naszych widzów, dyskutantów, współtwórców kultury - napisano w liście-manifeście.

Dyrektor Teatru Dramatycznego w Warszawie Paweł Miśkiewicz podkreślił na wtorkowej konferencji prasowej, że festiwal Warszawskie Spotkanie Teatralne - święto teatru polskiego - stał się w tym roku trybuną do wyrażenia protestu środowiska teatralnego, przeciwko "zmierzającej w kierunku komercjalizacji teatru polityce kulturalnej państwa".

Dramaturg Paweł Demirski zauważył, że zalążkiem do poruszenia w świecie teatralnym stała się sytuacja scen teatralnych na Dolnym Śląsku.

- Wicemarszałek Dolnego Śląska (zabierz głos/oceń marszałka) chciał zmieniać statuty teatrów, zwalniać dyrektorów obecnie zatrudnionych i rozpisywać konkursy, w których mieliby startować tzw. menedżerowie - przypomniał.

Artysta postulował, aby o sytuacji teatru w Polsce rozmawiać z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim i pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W jego opinii powinno się doprowadzić do sytuacji, w której - pod auspicjami resortu - artyści spotkają się z samorządowcami, ludźmi odpowiedzialnymi za kształtowanie polityki kulturalnej.

- Mamy nadzieję, że z tych spotkań - jeżeli do nich dojdzie - wyłoni się nowe rozwiązanie, może nowe stowarzyszenie lub ruch, który pozwoli nam na to, by w instytucjonalny sposób walczyć o swoje prawa - mówił Demirski.

Spotkania miałyby służyć m.in. ustaleniu dwóch kluczowych - jego zdaniem - problemów dotyczących teatru: sposobu powoływania szefów instytucji kultury i finansowaniu teatrów publicznych w Polsce.

- Jako środowisko teoretycznie wszyscy jesteśmy za przeprowadzaniem konkursów, ponieważ one zwiększają transparentność podejmowania decyzji, ale wiemy, że konkursy też są kulawe, ponieważ bywają upolitycznione - mówił Demirski, dodając, że należałoby wypracować nową drogę powoływania dyrektorów instytucji kultury.

Mówiąc o sytuacji finansowej teatrów, Demirski zauważył, że "duże teatry mają dotacje na takim poziomie, że właściwie są w stanie utrzymać wyłącznie swoich pracowników oraz budynek, natomiast nie mają pieniędzy na produkcję przedstawień".

- Dotacje są obcinane systematycznie. I jeśli potem urzędnik wzywa do siebie dyrektora i mówi, że sobie nie radzi finansowo - jest to sytuacja schizofreniczna (...). Teatr artystyczny może istnieć tylko dzięki dotacji publicznej - uznał.

W podobnym tonie wypowiadał się dyrektor krakowskiego Starego Teatru Mikołaj Grabowski, tłumacząc, że za niskie dotacje powodują, iż dyrektor nie może np. przyjmować nowych osób do zespołu.

- Rzeczywiście jest tak, że utrzymanie teatru artystycznego stało się wielkim problemem. Jestem na skraju uduszenia się, bo nie wiem, co mam robić. (...) Praktycznie my z roku na rok przenosimy tę samą biedę - ocenił.

Reżyserka Monika Strzępka mówiła, że artyści nie wykluczają strajków.

- Być może tym się to wszystko skończy albo może to będzie jakiś początek. Chodzi nie tylko o teatr, chodzi generalnie o polską kulturę, o polską scenę publiczną, która jest w zaniku, a w konsekwencji - o kształt społeczeństwa, o to, jakim my chcemy być społeczeństwem - tłumaczyła.

- My, ludzie teatru, sygnatariusze tego listu, ale także widzowie - skoro nie mamy z kim rozmawiać, to mamy chyba prawo poprosić ministra kultury i dziedzictwa narodowego, żeby odniósł się do tej sytuacji - powiedziała Strzępka.

Utworzenie stowarzyszenia lub organizacji, która będzie zajmowała się problemami scen artystycznych w Polsce, postulował prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz, a dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu Krzysztof Mieszkowski mówił o konieczności przygotowania ustawy o teatrze.

Odczytano także list reżysera Krystiana Lupy.

- To, że obecnie sprawująca w Polsce ekipa ma elementarne kłopoty ze zrozumieniem wagi i roli kultury w państwie oraz zrozumieniem mechanizmów jej funkcjonowania, wiemy nie od dziś, ale ostatni wysyp pomysłów na pozbycie się kłopotów z teatrami, z ich finansowaniem trudno wytłumaczyć indywidualnymi przypadkami strategii kryzysowej. (...) Twórca pragnący dokonać czegoś poza rynkiem kupna i sprzedaży jest przez dzisiejszą władzę upokorzony - napisał Lupa.

Swoje poparcie dla ludzi teatru wyraziła Henryka Krzywonos-Strycharska.

- Mój dramat w tej chwili polega na tym, że jeśli wy nie dostaniecie odpowiedniej dotacji, to ja nie będą mogła moich dzieci prowadzić do teatru. Jako widz zrozumiałam, że macie tylko jedno wyjście: nie poddawać się - mówiła na wtorkowej konferencji.

Dyrektor Instytutu Teatralnego - organizatora Warszawskich Spotkań Teatralnych - Maciej Nowak opowiadał o wczorajszej dyskusji artystów, podczas której ustalano m.in. postulaty przedstawione na wtorkowej konferencji.

- Muszę przyznać, że byłem hamulcowym, bo postulaty były bardzo radykalne - żądające dymisji, zmian personalnych. Byłem przeciwny (...) dalszej brutalizacji tej dyskusji, ale jestem przekonany, że będziemy musieli rozliczyć tych, którzy odpowiadają za obecny i przyszły stan życia teatralnego. Takie postulaty wcześniej czy później się pojawią. Teatr jest fragmentem demokracji i przy pomocy narzędzi demokratycznych będziemy rozliczali tych, którzy nie umieją zarządzać i prowadzą do tego, że to, co jest perłą polskiej kultury - teatr artystyczny - przestanie istnieć - mówił Nowak.

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!