Partnerzy portalu

PARTNER SERWISU

Czy jest sens inwestowania w szukanie własnych systemów szkolenia dzieci i młodzieży, kiedy tego typu rozwiązania od lat są skutecznie wdrażane w innych krajach? Czy lepsza będzie rodzima szkółka piłkarska stworzona przez Zagłębie Lubin lub Wisłę Kraków, a może taka z zachodnią licencją Barcelony albo Borussii Dortmund? Niezależnie od dobranej drogi, osoby szkolące młodzież muszą zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za tych, którzy po takim szkoleniu nie trafią do sportu zawodowego.
  • Pieniędzy z budżetu państwa na szkolenie młodzieży jest za mało, a często są też źle wydawane - twierdzi jednoznacznie Wiesław Wilczyński, założyciel FCB Escola Varsovia.
  • W jego opinii, właściciele polskich szkółek piłkarskich powinni kupować gotowe rozwiązania, które już miały okazję sprawdzić się w Europie Zachodniej.
  • Innego zdania jest Rafał Wisłocki, prezes Wisły Kraków. - Warto dostosować filozofię szkolenia do tego, co wynika z regionu - mówi.

- Aby mieć aktywne i zdrowe społeczeństwo, musimy szkolić dzieci i młodzież - mówi zdecydowanie Jan Widera, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu. - Dlatego też zwiększyliśmy krajowe środki na ten cel do 220 mln zł. Stworzyliśmy swego rodzaju piramidę szkoleniową. Powróciliśmy do idei SKS-ów, gdzie mamy nadzieję, że dzieci rozpoczną drogę ze sportem. Następnie powinny zostać przekazane do klubów, juniorskich kadr wojewódzkich, skąd najlepsi trafiają do kadr narodowych i olimpijskich - wymienia.

Jan Widera, Ministerstwo Sportu, fot. PTWP
Jan Widera, Ministerstwo Sportu, fot. PTWP

Jak dodaje, Ministerstwo Sportu uruchomiło kilka programów sponsorskich dla utalentowanej młodzieży. Tylko w jednym z nich, pieniądze publiczne wspierają około 250 młodych sportowców w wieku 18-23 lata, którzy mogą liczyć na bezpośrednie wsparcie wynoszące nawet 40 tys. zł rocznie.

Lepiej nie marnować pieniędzy na szukanie, tylko kupić gotowe rozwiązanie

- Pieniędzy z ministerstwa na szkolenie młodzieży jest wciąż za mało i często są źle wydawane - komentuje Wiesław Wilczyński, założyciel szkoły FCB Escola Varsovia. - Dlatego tez zdecydowałem pójść inna drogą, i poszukać rozwiązań u tych, którzy już je mają od dawna. Kiedy zakładałem szkółkę, najlepszym klubem na świecie była FC Barcelona. To tam poprosiłem o wsparcie a sam prezydent Barcelony napisał mi w liście, że Polska to kraj o dużej wartości i warto założyć akademię - wspomina.

Wiesław Wilczyński, FCB Escola Varsovia, fot. PTWP
Wiesław Wilczyński, FCB Escola Varsovia, fot. PTWP

Jak zaznacza, to nie Barcelona otworzyła w Polsce szkołę. Daje jednak metodologię i znak firmowy. Koszt to około 125 tys. euro rocznie. Czy to się opłaca?

- Moim zdaniem to i tak korzystniejsze niż wydawanie pieniędzy na szukanie koncepcji. Naszego kraju nie stać na poszukiwanie. Lepiej mieć szybszą ścieżkę i zapłacić za gotowy projekt. Promujemy jednak własną markę i tożsamość - zaznacza Wiesław Wilczyński.

Rafał Wisłocki, Wisła Kraków, fot. PTWP
Rafał Wisłocki, Wisła Kraków, fot. PTWP

Zdaniem Rafała Wisłockiego, prezesa Wisły Kraków, warto dostosować filozofię szkolenia w klubie do tego, co wynika z regionu, i właśnie wokół siebie szukać najlepszych wzorców do naśladowania.

- My stworzyliśmy naszą filozofię na podstawie tego, z czego krakowska piłka się wywodzi. Mamy własne rozwiązania, które zostały zdefiniowane m.in. przez region. Na przykład naszym zdaniem warto, aby na pierwszym etapie szkolenia młody człowiek był wciąż blisko domu. Dopiero później, w ramach przygotowania do sportu zawodowego, zamieszkał w specjalistycznym ośrodku - mówi Rafał Wisłocki.

Podobnego rozwiązania nie ma jednak szans zastosować na przykład w akademii Zagłębia Lubin. Jak przyznaje Mateusz Dróżdż, prezes klubu, akademia musi "ściągać” zawodników z zewnątrz, bo miasto jest po prostu za małe, aby zapewnić odpowiednią liczbę wychowanków.

- Niemniej możemy pochwalić się sukcesami. Naszym pierwszym „pełnoprawnym” wychowankiem jest Filip Jagiełło, choć przez akademię przewinęli się także Piotr Zieliński czy Krzysztof Piątek - wymienia Mateusz Dróżdż. - Nasza akademia bazuje na szkołach holenderskiej i polskiej. Jesteśmy małym klubem z małego miasta i bez wsparcia właściciela, czyli KGHM-u, akademia nie mogłaby istnieć. Jej roczne funkcjonowanie kosztuje około 12 mln zł. Nazwiska, które wymieniłem przed chwilą to jednak dowód na to, że te pieniądze przynoszą efekty - dodaje.

Mateusz Dróźdź, Zagłębie Lubin, fot. PTWP
Mateusz Dróźdź, Zagłębie Lubin, fot. PTWP

W przypadku GKS-u Katowice, narybek piłkarski trafia do klubu poprzez akademię Sportowe Katowice. Akademia nie szkoli jednak tylko piłkarzy, a pod jej opieką są także młodzi siatkarze, hokeiści czy tenisiści.

- Na 45 trenerów 30 to trenerzy sekcji piłkarskiej. To poniekąd pokazuje, jak ukształtowanym organizmem jest akademia, chociaż chcemy rozwijać także inne sekcje. Obecnie, barwy akademii reprezentuje ponad 1 tys. dzieci. Ta liczba na pewno będzie rosła i myślę, że już wkrótce uda się ten olbrzymi potencjał wykorzystać - mówi Marcin Ćwikła, prezes fundacji Sportowe Katowice.

Marcin Ćwikła, Sportowe Katowice, fot. PTWP
Marcin Ćwikła, Sportowe Katowice, fot. PTWP

Jak mówi Karol Klimczak, prezes zarządu Lecha Poznań, w Wielkopolsce także opierano się na zachodnich pomysłach. Zaczęło się jednak od idei, żeby dorosła kadra Lecha bazowała na wychowankach z własnej akademii.

Karol Klimczak, Lech Poznań, fot. PTWP
Karol Klimczak, Lech Poznań, fot. PTWP

- W tej chwili mamy 7 zawodników kadry Lecha Poznań, którzy przewinęli się przez szkolenie w akademii, choć sama szkółka działa dopiero 10 lat - mówi prezes Klimczak. - Jednym z naszych filarów, jest jednak połączenie szkolenia z systemem oświatowym. Dużą wagę przywiązujemy do tego, żeby nasi zawodnicy zdawali matury, żeby mieli dobre oceny. W innym przypadku zawodnikowi grozi odsunięcie od treningów - zaznacza

Jak dodaje, akademia piłkarska ma także inne cele. Są nimi m.in. oderwanie młodzieży od urządzeń elektronicznych a także wpajanie idei zdrowej rywalizacji. W podobnym tonie wypowiadają się właściciele innych akademii piłkarskich.

- Wraz z rodzicami i pedagogami jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie młodego człowieka. Dopiero następstwem wychowania jest to, czy ktoś zostanie piłkarzem, lekkoatletą a może następcą Marcina Gortata - mówi Michał Zioło, dyrektor sportowy Akademii BVB im. Łukasza Piszczka. - W Niemczech przeprowadzono badanie, z których wynika, że tylko 2,57 proc. absolwentów szkółek piłkarskich, trafia do jednego z pięciu krajów, które posiadają najsilniejsze ligi w Europie. Musimy jednak wziąć na siebie odpowiedzialność także za te dzieci, które do sportu nie trafią - dodaje.

Michał Zioło, Akademia BVB im. Łukasza Piszczka, fot. PTWP
Michał Zioło, Akademia BVB im. Łukasza Piszczka, fot. PTWP

- Nawet, jeśli nie będą wspaniałymi zawodnikami, musimy się postarać, aby byli dobrymi ludźmi, wspaniałymi rodzicami i kulturalnymi kibicami. W takich przypadkach nie możemy powiedzieć, że pieniądze na szkolenie zostały zmarnowane - dopowiada Rafał Wysocki. 

Jak mówi Tomasz Sokoła, założyciel Juventus Acedemy Piekary Śląskie, ważna w procesie szkolenia młodego zawodnika, jest kwestia współpracy z trenerów z rodzicami. Ci drudzy, także czasem wymagają szkolenia.

Tomasz Sokoła, Juventus Academy Piekary Śląskie, fot. PTWP
Tomasz Sokoła, Juventus Academy Piekary Śląskie, fot. PTWP

- Niestety mamy do czynienia z tzw. komitetem oszalałych rodziców, którzy mają przerośnięte oczekiwania. Muszą oni zdać sobie sprawę, że dzieci z nich czerpią wzorce. To z nich biorą przykład tego jak się kibicuje, jak się odnosi do przeciwnika czy sędziego - mówi Tomasz Sokoła. - Naszą filozofią jest praca w trójkącie: profesjonalny trener, utalentowane dziecko, świadomy rodzic. Jeśli którykolwiek z tych elementów zawiedzie, z całego szkolenia może nic nie wyjść - dodaje.

Artykuł powstał na postawie dyskusji "Sport - szkolenie młodzieży" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

 

KOMENTARZE1

  • lazenga 2019-07-04 10:14:46
    Ja bym powiedział - uczyć się od najlepszych ale nie przenosić bezmyślnie wzorców tylko na tej bazie stworzyć własny program szkolenia, uwzględniający naszą specyfikę. Ale tak jak wskazano w artykule tylko nieliczni trafią do sportu zawodowego, w szkoleniu bardziej chodzi o wyrobienie już w dzieciac...h nawyku uprawiania sportu. Sport kształtuje charakter, uczy dyscypliny, poświęcenia by osiągnąć cel, pracy, wytrwałości, zdrowych postaw, pogodzenia się z porażką, szacunku do przeciwnika, itp itd. Co prawda pewne elementy przychodzą później niż wcześniej - ale zalety uprawiania sportu są nieocenione, szczególnie w naszych czasach: uzależnienia od elektroniki, niezdrowej żywności - inwestowanie w sport powinno być postrzegane jako niezwykle ważny element profilaktyki zdrowotnej. Te nakłady zwrócą się mniejszych kosztach leczenia w przyszłości.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!